2007-01-20

Tak sobie myślałam ostatnio [w tym miejscu pewnie niektórzy parsknęli śmiechem] nad tym, czy marzenia się spełniają, czy nie. Doszłam do bardzo prostego wniosku. NIE. Natomiast zastąpiłam to czymś innym. Marzenia się nie spełniają, ale dają nam motywacje do osiągnięcia swojego celu :) Jeśli się czegoś bardzo pragnie i dąży się do tego, to chyba wreszcie się to osiągnie, nie? Nie mówie tu oczywiście o marzeniach typu: 'trzymamy się za ręce, idziemy po plaży, słońce zachodzi i wogóle jest pięknie'. Chodzi tu o takie bardziej ambitne marzenia ;]
W sumie tyle jeśli chodzi o przemyślenia, to był i tak bardzo ciężki wysiłek dla mnie, a tak jakoś no musiałam o tym tu wspomnieć :)

Hmm.. a szkoła? Mogło być lepiej. Do tej pory kręciłam się zawsze koło [najczęściej ponad] 5.0, a teraz 4.2 albo coś, nie wiem w sumie dokładnie. Niby nie jestem zadowolona, ale z drugiej strony zyskałam motywacje do nauki w drugim półroczu ;D Zobaczymy co z tego wyjdzie.

No, a koniec półrocza oznacza, że niedługo ferie! I nartki na Chopoczku ze Słonkami :):* Może wreszcie wyrwę się na chwilę i odpocznę od tego wszystkiego. Coś za dużo się ostatnio na mnie zwaliło.. :( Ale powoli, powoli z tego wychodzę. Nie chcę zapeszać, ale w wolnym tempie zaczyna się układać na nowo. Taki poprostu okres, jak to bywa w życiu, tylko tym razem troszke gorszy od poprzednich, heh.

Na koniec jak zwykle buziaaaki wielkie dla wszystkich, nie będę się już rozdrabniać, tylko podziękuje mojej kochanej Weronisi za dzisiaj, bosko było poprostu, tak samo jak boski jest pan C.! :):*
No i oczywiście, najlepsze życzonka dla mojego Bożego Wesołka [;D] ~ Dianusi, która oficjalnie stała się dziś gorącą szesnastką :) kC! :*

Ps. Szalupy ratunkowe! ;DDD

skomentuj (6)




2007-01-01

Tak jak obiecywałam, notka podsumowująca. W tym roku już nie będę tak leniwa jak w zeszłym i napiszę ;] Nie będę się rozdrabniać na miesiące, bo w sumie nie ma sensu, a i tak nie pamiętam dokładnie co było w jakim.

Znowu muszę wrócić do tego, jak strasznie szybko mi ten rok zleciał.. Dopiero był sylwester 2005, a tu już odsypiam kolejnego.. Jaki był ten rok? Myśle, że do tej pory najlepszy. Tak mi się wydaje, że tak będzie z każdym rokiem. Może tyczy sie to tego, że [zazwyczaj tak się dzieje] co rok jestem coraz starsza ;] Poznaję coraz więcej ludzi, mam okazję być w coraz to nowszych miejscach, przeżyć coraz to nowsze i wspaniałe chwile.
Ale wracając do roku 2006, był też do tej pory najbardziej urozmaiconym rokiem w moim życiu.

Pierwsza część, to koniec gimnazjum, powolne pożegnanie. Styczeń i wszyscy myśleli, że jeszcze tak dużo czasu zostało do końca. Ani się nie obejrzeliśmy, a były już testy, o których chyba większość przypomniała sobie w weekend je poprzedzający ;] Ale nie było tak źle, przynajmniej ja jestem zadowolona z wyników :) Po testach niedługo trzeba było czekać i wycieczka. Ostatnia wycieczka z moimi kochanymi dupeckami :( Mimo, że chwilami nie było za wesoło i przyjemnie, to i tak wspominam ją b. dobrze :) (Weronisia - pasodoble ;D) I komers. A potem już koniec roku. I ostatnie, definitywne pożegnanie ze wszystkimi, po tylu latach.. (bo z niektórymi nawet po 9..) Z wieloma osobami straciłam kontakt, ale najważniejsze, że z osobami, na których mi najbardziej zależy, dalej kontakty utrzymuje i to bardzo dobre :) Kochane moje dziękuje wam za te wszystkie lata, kocham Was strasnie i tęsknie za tym, co było, jak byłyśmy razem! :(:*


Środek roku, to najlepsze w moim życiu wakacje, na których poznałam wspaniałych ludzi, których nigdy nie zapomnę, na których wiele doświadczyłam, wiele zobaczyłam. Do ostatniego dnia wolnego nie mogłam się pogodzić z tym, że to już koniec. W pierwszy dzień szkoły dalej nie docierało do mnie, że trzeba powrócić wreszcie do szarej rzeczywistości. Przy czym szara rzeczywistość miała się już niedługo okazać bardzo kolorową ;]

Trzecia część - pierwsze 4 miesiące nowej szkoły. Rozpoczęcie roku było dla mnie masakrą. Wyrwana brutalnie z tego beztroskiego stylu życia trwającego 2 miesiące, żeby stawić czoło nowym wyzwaniom, tu tym OGROMNYM nowym wyzwaniem miała być nowa szkoła. Pierwsza zmiana szkoły po 10 latach (licząc zerówkę ;]). Nie będe pokolei opisywać, bo nie ma sensu, każdy wie, co było przez te 4 miesiące i teraz po tych czterech miesiącach powiem tylko, że nie potrafie nawet słowami określić tego, jaka jestem szczęśliwa i jak mi się trafiło. Nie tylko mi, wszystkim nam :) Wspaniała szkoła, wspaniali ludzie, wspaniała klasa, a przede wszystkim, te wspaniałe osoby, z którymi jestem najbliżej! Kocham Was strasznie, nie wiem co bym bez Was teraz zrobiła. Ten czas był poprostu wspaniały, a przed nami jeszcze tyle wspólnych chwil :) Dziękuje Wam za każdy dzień, żadnego nie żałuję, to Wy jesteście główną zasługą tego, że każdy dzień bez szkoły jest dniem straconym :) Nie wiem sama, co jeszcze bym na ten temat chciała napisać, brak mi już słów :)

I jeszcze na koniec krótko o najważniejszej nocy w roku, nocy kończącej i podsumowującej miniony rok i otwierającej następny. Była chyba tak samo zakręcona jak cały ten rok.. W ciągu kilku godzin było mnóstwo wspaniałych jak i mniej wspaniałych momentów. Ale mimo wszystko, dzięki ludziom, z którymi ją spedziłam, było cudownie! I tu kolejne podziękowania dla wszystkich :):* Szkoda tylko, że mimo, że było bosko, efekty mogą się jeszcze chwile ciągnąć.. No ale jakoś to będzie ;) Niestety brakowało nam strasznie naszej kochanej Misi, miejmy nadzieje Słońce, że za rok już spędzimy sylwka razem! :)


Na koniec jeszcze tylko tak skromnie.. (kolejność nie ma nic do rzeczy ;])

- Dianusia, Dominisia, Carluś, Osuś, Misia, Gosia, Agatka - wiecie za co, poprostu KOCHAM WAS :):*:*:*:*:*:*:*
- Wojtuś, Kubuś, Arturro, Jaro - za to że jesteście i bądźcie tacy zawsze :D:*:*:*:*
- Misiek - za to, że mogę Cię próbować podnieść na duchu w 10 smsach, a Ty na koniec i tak stwierdzisz, że pierdole :D hehehe :*
- Weronisia, Bobuś, Agósia i Soniósia - za te wszystkie lata, za teraz i za to, że po tylu latach mnie jeszcze jakoś znosicie :):*:*:*:*
- Ooo, no i obowiązkowo Maciusiowi - za to, że mamy teraz takie zajebiste kontakty :D i za to, że można na Ciebie zawsze liczyć :):*
- reszcie osób, których nie wymieniłam, bo już nie będę się rozdrabniać, wybaczcie heh :) oczywiście całej 1C - wielki buzioool dla wszystkich! :* i całemu 4LO! <3


To by było na tyle, jeszcze raz strasznie wszystkim dziękuje :):* no i przepraszam oczywiście też. i KOCHAM!

skomentuj (9)




2006-12-25

Ej.. ja piernicze. Nie żeby już był 25 grudnia.. ;O Dopiero co był 25 grudnia, ale 2005 roku.. :/ Czemu to wszystko tak szybko leci? Ten rok to już wogóle zleciał jak pojebany.. Może dlatego, że sie tak wiele działo? Koniec gima, testy, wspaniałe wakacje, potem liceum.. i ci wszyscy wspaniali ludzie.. :) Ehh, a najgorsze jest to, że wiem, że już niedługo będę się musiała z nimi pożegnać.. ;| Eeeeeej, zatrzymajcie czas :( Albo jak się skończy liceum to spowrotem mogłoby się zacząć :) Ale tak nie wszystko od początku tylko kontynuacja, o tak! ;D

Aż z tego wszystkiego napisze chyba notke podsumowującą rok 2006, bo w zeszłym roku wogóle mi się nie chciało i się nie pojawiła ;] Ale ten rok poprostu był taki, że musze go podsumować. A dodatkowo jeszcze wogóle prawie nie pisałam na blogu przez ten rok, więc już wogóle powinno się coś pojawić, żeby taki zarys stworzyć ;D

W piątek były wigilie klasowe.. Najpierw oczywiście nie obyło się bez latania po szkole i składania sobie życzeń i rozdawania karteczek nauczycielom :) Najlepszy oczywiście prof. Andres, który życzył nam "świadomego sylwestra, żebyśmy się obudzili w towarzystwie znanych nam osób i w znanym miejscu" ;D A potem jak wpadł do nas na wigilie to napisał na tablicy "wesoły świąd" ;D Kocham go ;D Nooo i ten zbiorowy uścisk z naszą kochaną prof. Żmudziejewską.. ah ;D A potem wigilia z kochaną 1C.. chyba z godzine zeszło zanim się wszyscy opłatkiem podzielili, co chyba z 5 razy próbowała nam bezskutecznie przerwać nasza kochana prof. Kawa :)
Przy okazji dzielenia się opłatkiem usłyszałam bardzo wiele ciepłych słów, po których zrobiło mi się bardzo miło i dziękuje wszystkim za nie :*
Żarcia było pełno, bo pół klasy coś przyniosło, były nawet domowe pierożki ;D Ja oczywiście przyniosłam sławnego ORZESZNIKA, bo musiałam po ostatniej lekcji j. angielskiego udowodnić wszystkim, którzy mówili, że nie ma czegoś takiego jak orzesznik, tylko orzechowiec, udowodnić, że jest! ;D I i tak uznali, że to orzechowiec ;] Kij wam w oko ;D No, ale nieważne. Oczywiście prawie wszystko zostało, ale nie wiem gdzie w efekcie się znalazło.. Hm ;] A potem pożegnanie.. :( I 11 dni bez szkółki, bez kochanej klasy i oczywiście nauczycieli! ;D No, już tylko niecałe 9 dni, prawie 8 :) Ale do tego czasu przynajmniej będę się widzieć z laseckami :*
Tutaj w niepełnym składzie :D ->
1; 2.

No i w sumie to oprócz tego w tej notce wszystko sprowadza sie do tego jak czas zapierdziela. Dopiero był wrzesień, pamietam jak dzielnie dotrwałyśmy z laseczkami do końca pierwszego tygodnia nowej szkoły, wtedy jeszcze byłyśmy takie hmmm.. z dystansem, nie znałyśmy się jeszcze dobrze i wogóle.. I pamiętam jak uznałyśmy, że musimy zrobić coś szalonego pod koniec tygodnia, a Misia rzuciła pomysł, że naleśniki będziemy robić haha ;D Moja Tyyy wiariatko :* No i patrzcie, od tego czasu przez te 4 miesiące nie spotkałyśmy się w piątek po lekcjach i nie zrobiłyśmy.. :( Ale minęło, nie? :( Ehhh.. dobra dość tych smętów, nic innego się tu nie pojawi, więc najlepiej zakończyć notke.

KOCHAM WAS DZIEWCZYNKI! Po jednym dla każdej - :*:*:*:*:*:*:* I oczywiście całą 1C :) I całe 4LO! ;D Jeden wielki buziak dla 4LO! - :*

skomentuj (9)




2006-12-10

Rewolucja na blogu ;D I jak się podoba? ;> Mam nadzieje, że dobrze. Hmm, może to mnie zachęci do pisania notek? Może. Ale jakbym chciała spisać tu wszystko co się dzieje ostatnio to by mi to chwile zajęło i pewnie i tak by nikt tego nie przeczytał. W każdym razie moge to ująć bardzo ogólnie: BUZIAAACZKI dla moich wariatek ;*** (z klasy) i dla wszystkich zaje.bistych ludzi ze szkoły, których jest tam wiele :) Ludzieee, jak do liceum to tylko do 4LO! ;D Bosko :)
A skoro już mówie o moich laseczkach to dziękuje Wam za wszystko, za momenty, w których śmiejemy i za te, w których mi pomagacie, nie wiem co bym bez Was zrobiła. kW! ;*

To tyle. :)

I oczywiście nie mogę pominąć moich dupecek, z którymi już niestety do szkoły nie chodzę, bo się rozeszłyśmy.. :( Ale ważne, że dalej się spotykamy :) Was też K! ;*

No to już serio tyle. :D

skomentuj (6)




2006-11-04

:(. o. tyle mam do powiedzenia.

coś mnie wzięło na to, żeby od czasu do czasu coś napisać. oczywiście bardziej konkretnie niż ta notka. kurde. wszystkie szablony, które robiłam do tej pory poszły się jebać, bo miałam dysk zjebany i nic prawie się nie dało uratować. i wszystkie zdjęcia też poszły się jebać. ;(

mało mam powodów do radości coś ostatnio..

jeszcze u pana Wicia dzisiaj byłam.. [*]
tęsknie! ;(( :***

skomentuj (1)